Podróże małe i duże – Adeje
4 listopada 2016
I w końcu nastał ten dzień, przyszła długo wyczekiwana pora, że ilość
zleceń zaczyna ubywać, trafiając prosto w ręce klientów, a czas,
którego przybywa, mogę śmiało przeznaczyć na obróbkę materiału z
Teneryfy. No, ale zacznijmy od początku! Tym bardziej że to już drugi rok, kiedy „lądujemy” na Teneryfie i przez prawie pół miesiąca staramy się przenieść nasze życie w tamtejsze warunki.
Tak
właściwie, mógłbym rzec, że nic się nie zmieniło, bo w miarę możliwości
staraliśmy się ogarnąć sprawy bieżące, pracę, dalej biegaliśmy z
aparatami w rękach, robiliśmy zakupy, czy sprzątaliśmy. Żyliśmy „prawie”
jak w domu. Tylko w tym wszystkim było i jest jedno magiczne słowo –
„prawie” – które jak doskonale wiemy, robi ogromną różnicę. Mianowicie
będąc prawie 4 000 km od domu, wszystko toczy się swoim własnym życiem z tym że
w pięknych warunkach z piękną pogodą, a to motywuje i sprawia, że
człowiek czuje się „jakoś” lepiej z samym sobą, a dzięki temu wszystko
wydaje się prostsze.
Nasza pierwsza zeszłoroczna podróż na
Teneryfę była wyzwaniem, bo nie znając terenu, postanowiliśmy, że w
przeciągu kilkunastu dni uda nam się objechać samochodem całą wyspę
dookoła i zwiedzić – a nie tylko odhaczyć – jak najwięcej miejsc. Dzięki
temu, że udało nam się zrealizować zeszłoroczny plan, w tym roku
mogliśmy spokojnie podróżować, odpuszczając miejsca z serii „koniecznie
musicie zobaczyć!”, a zająć się zwiedzaniem tej lokalnej, a czasem i
dzikiej strony wyspy.
O ile zdjęcia z zeszłego roku leżą na dysku
w archiwum i zostały tylko częściowo obrobione, tak w tym roku
obiecałem sobie, że skończę wszystkie, a może i zrobię z tego mały
projekt. Postaram się zaprezentować zdjęcia mniej więcej wg kolejności
naszej podróży, a także przybliżyć krótkie historie kilku miejscowości,
które odwiedziliśmy.
Nie sposób zacząć od innego miejsca, niż Adeje,
w którym stacjonowaliśmy w „naszym” mieszkaniu (przy okazji — Gosia,
Ola, Grzesiu z całego serca dziękujemy!). Jeżeli chodzi o Adeje,
to jest ono prowincją należącą do Santa Cruz de Tenerife i znajduje się
na południowym zachodzie wyspy. Warto wspomnieć, że jest to czwarta
gmina na wyspie pod względem liczby ludności. Podstawową działalnością
gospodarczą, na której bazuje, jest turystyka, a szczególnie w strefie
wybrzeża Adeje (Costa Adeje).
W ostatnich dekadach nastąpił tam szybki rozwój budownictwa (hotele,
apartamenty do wynajęcia). Nie bez przyczyny cała gospodarka
ukierunkowana jest w tę stronę, gdyż to wybrzeże jest jedną z
najczęściej odwiedzanych stref przez turystów ze względu na jej plaże i
klimat.
Jednakże wybrzeżu poświęcę osobny wątek, bo mimo pięknych
widoków częściej woleliśmy zatopić się w klimacie lokalnych knajpek i
cieszyć się wszechobecnym spokojem, gdzie jedynym hałasem były dźwięki
dochodzące od naszych sąsiadów, którzy uwielbiali gotować o 3. w nocy
lub odkurzać około 6. nad ranem. I o ile do takiego stylu życia szło się
przyzwyczaić i po kilku dniach stało się to czymś normalnym, tak do
wszechobecnych nagabywaczy, doprowadzających nas do szewskiej pasji i
„super ekskluzywnych” restauracji – notabene serwujących potrawy podobne
do regionalnych knajpek, tylko 10 razy droższe – przygotowanych
specjalnie pod niemieckich, rosyjskich i angielskich turystów
najzwyczajniej w świecie nie zniosę. ;-)
Exif: Fujifilm X100T
loading..





















