W Październiku ubiegłego roku miała miejsce premiera „Mississippi w ogniu” promująca nowy album Ørganka „Czarna Madonna”, który ukazał się miesiąc później. W lutym tego roku, a właściwie wczoraj, miało miejsce wydarzenie, które z pewnością można określić mianem „PKZ w ogniu”. To, co zrobił czteroosobowy skład na czele z Tomaszem przeszło najśmielsze oczekiwania chyba każdej osoby, która znalazła się wczoraj w sali teatralnej Pałacu Kultury Zagłębia w Dąbrowie Górniczej.
Poczynania Tomka śledzę i znam doskonale od czasów kultowej dla mnie SOFY, jednakże nijak tamtejszy dorobek, czy charyzma sceniczna mają się do projektu o wdzięcznej nazwie Ørganek, który został powołany do życia w 2013 roku. Kiedy pierwszy raz usłyszałem „Kate Moss”, od razu wiedziałem, że szykuje się coś niesztampowego i zupełnie innego od wszystkiego, co „króluje” na naszym rynku muzycznym. Nie pomyliłem się. Gdy zobaczyłem pierwszy raz Ørganka na żywo na scenie, mogę śmiało rzec, że byłem oczarowany – dawno nie widziałem osoby, która tak mocno identyfikuje się z graną przez siebie muzyką, a zarazem doskonale bawi się nią. Za każdy razem począwszy od trzech edycji „Męskiego Grania”, na niezależnych koncertach kończąc Tomasz zaskakiwał, ale to, co zrobił, w trakcie wczorajszego koncertu sprawiło, że poczułem się dosłownie, jak w filmie Alana Parkera, z tym że to nie Mississipi płonęło w ogniu, a Dąbrowa Górnicza. Pałac Kultury zadrżał w posadach.
Jeżeli chodzi o album, „Czarna Madonna” to z jednej strony stanowi on kontynuację platynowego debiutu pt. „Głupi”, jak i niezaprzeczalny krok w przód. Ørganek cytuje gatunki, konwencje i klisze, które zbudowały muzykę XX wieku, ale też i całą zachodnią popkulturę, z której ona wyrasta. Tym razem jednak wszystko brzmi nowocześniej dzięki bardziej złożonej produkcji oraz współcześniejszym odniesieniom do tak odległych stylistyk, jak punk czy country. W warstwie tekstowej Ørganek zdaje się dotykać najgłębszych pokładów swojej wrażliwości, czego dowodem jest, chociażby utwór tytułowy „Mississippi ogniu” (źródło. MP). Osobiście w stu procentach zgadzam się z powyższymi słowami. Nowa płyta jest o wiele głębsza, teksty są poważniejsze, a mimo to czuć tę moc, którą zawierał w sobie „Głupi”.
Liczę, że z Tomaszem jeszcze nie raz będziemy mieli okazję się spotkać i zrealizować kolejny ciekawy materiał!
Exif: Canon 6D + C24 f/1.4L + C35 f/1.4L + C70-200 f/2.8L